18
luty 2014

Co boli kobiecą duszę?

Bywa, że smutek dopada nas w pełnym słońcu. Czasem mamy ku temu poważne powody, a czasem wystarczy byle co: szef krzywo spojrzał, przyjaciółka nie oddzwoniła, przypaliło się mleko. I już rozkręca się spirala: nikt mnie nie lubi, do niczego się nie nadaję, co ze mnie za pracownik, jaka ze mnie gospodyni. Właśnie. Swoje złe nastroje częściej rozpatrują kobiety. Czy rzeczywiście ciemna strona mocy bardziej je lubi?

Nie wiem, jak wyglądają statystyki i czy mogą być rzetelne, jeśli mężczyzna prawdopodobnie częściej milczy o swoich psychicznych problemach, nawet przed samym sobą. Taki styl. Kobieta wydaje się zresztą bardziej narażona na takie kłopoty z powodu dotkliwszych przełomów hormonalnych, którym towarzyszyć może depresja. Na przykład po porodzie: urodził się zdrowy, śliczny dzidziuś, wszyscy się cieszą; wszyscy oprócz młodej mamy. Kolejny przełom: menopauza ze wszystkimi przykrymi objawami, a w domu opryskliwy nastolatek, schorowani rodzice, w pracy młodsza konkurencja.

Nasuwa się myśl, że także pod kątem społecznym kobieta jest narażona na rozterki. Mężczyzna ma bardziej oczywiste wzorce i jasność roli, jaką ma spełniać. A kobieta? Ma być w pracy czy w domu? A może się rozdwoić?

Kiedy to jeszcze tylko pogorszenie nastroju, a kiedy już choroba?

Podstawowe kryterium to czas trwania objawów. I oczywiście ich natężenie. Smutek, trudności z zasypianiem, brak energii, niska samoocena, zastanawianie się nad sensem życia, objawy ze strony ciała, np. jakieś dziwne bóle. Rodzina mówi: weź się w garść, ty leniu, wyjdź na spacer, pogimnastykuj się, zrób sobie pachnącą kąpiel.

To dobre rady. Zwłaszcza ruch fizyczny sprzyja wydzielaniu się poprawiających nastrój endorfin. Rzecz jednak w tym, że chory nie weźmie się w garść, bo nie potrafi. Na tym polega depresja. Za jej przyczynę uważa się małą aktywność substancji przekazujących informacje w mózgu, np. serotoniny i noradrenaliny. Dlatego dziwią poglądy, że depresja jest okazją do dokonania zmian w życiu, wpływa na chorego kreatywnie, pozwala wyciągnąć wnioski z popełnionych błędów. Samotne rozważanie błędów może zmotywować, ale do... samobójstwa. Chyba że się leczymy, że lekarz przepisał nam już odpowiednie środki, a psychoterapeuta pomaga przemodelować życie.

Skąd wiadomo, czy już się leczyć, czy nie?

Jeśli objawy ciągle trwają (powyżej 2-3 tygodni) i nasilają się (utrudniają codzienne funkcjonowanie), musimy udać się do lekarza i mieć nadzieję, że postawi trafną diagnozę. Nie czekajmy na dzień, kiedy nie będziemy już mogli wstać z łóżka lub bali się wyjść z domu.

Nowoczesne leki antydepresyjne są skuteczne, jednak trzeba brać je co najmniej pół roku od momentu poprawy, aby skutek się utrwalił.

I pamiętać: to taka sama choroba jak reumatyzm cioci czy nadciśnienie wujka. Jeśli ciocia nie wstydzi się, że ją bolą stawy, nie wstydź się i Ty, że boli dusza. Przestanie.

Hanna Sterczyńska